• Wpisów:5
  • Średnio co: 181 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 21:26
  • Licznik odwiedzin:2 153 / 1090 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

"Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.
Lubię to — i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata"
 

 
"mówiłaś coś, że musisz odpocząć.
Ja, chyba, że musimy zacząć od podstaw,
Nie pamiętam, nie słuchałem.
Chyba myślałem o Twoich oczach,
wytykaliśmy sobie jakieś banały,
Ty chyba płakałaś a ja krzyczałem.
Nie pamiętam, zapomniałem."
 

 

Mój plan na jutro

Śniadanie: najpier kawka potem bułka sojowa z domową szynką i pomidorkiem- pewnie bedzie około 10tej

Lunch/obiad: wrap z piersią kurczakiem(smażona na odrobinie oleju rzepakowego) pomidorem, ogórkiem,sałata sosem czosnkowym(jogutr nat, czosnek, sół, pieprz)- około 13tej

Podwieczorek: jogurt naturalny z owocami(chyba będą to śliwki)- 16ta

Kolacja: serek wiejski lekki z pomidorkiem <3- 19ta

około 22ej idę do wyrka, więc akurat posiłek co 3h. W międzyczasie wypić 1,5l wody

Jutro mam wolne, więc na pewno Mel B abs, 1 dzień wyzwania pośladkowego i mam nadzieję, że coś jeszcze dorzucę a co ważniejsze wytrzymię w moim postanowieniu...
 

 

Namiętność sprawia, że przestajemy jeść, spać, pracować. Burzy nasz spokój. Obraca wniwecz całą przeszłość. Nikt nie lubi, kiedy jego świat rozsypuje się na kawałki. Dlatego ludzie zwykle starają się przewidzieć zagrożenie i go unikać, bo dzięki temu udaje im się podeprzeć kruchą konstrukcję, która i tak ledwo stoi. To inżynierowie minionych spraw. Są tacy, którzy postępują inaczej: rzucają się na oślep w wir namiętności, w nadziei że ona rozwiąże wszystkie problemy. Składają na barki innych całą odpowiedzialność za własne szczęście i całą winę za ewentualne niepowodzenia. Są rozdarci między euforią, bo przydarzyło im się coś cudownego, a rozpaczą, bo jakieś niespodziewane zdarzenie wszystko zniszczyło. Bronić się przed namiętnością, czy ślepo jej ulec? Co jest mniej niszczycielskie? Nie wiem.♥